Szukaj na tym blogu

CALA moja historia : JAK ZAPOZNALAM SIE Z BORELIOZA

JAK ZAPOZNAŁAM SIĘ Z BORELIOZA.- moja historia. 

Od czerwca 2014 roku zachorowałam.

Dopiero w w grudnia 2014 roku neurolog zlecił badanie krwi pod katem Boreliozy. Bingo. Wreszcie wyjaśniło się dlaczego mam takie dziwne i szybko następujące objawy. Mam Boreliozę. Badanie Elisa oraz potwierdzenie w Wb
------------------------------------------------------------

Zawsze byłam człowiekiem bardzo aktywnym. Nawet jak byłam chora nie miałam czasu aby zastanawiać się dłużej co mnie boli .Teraz wiedząc ze mam Boreliozę staram się przypomnieć sobie jak i kiedy wszystko się zaczęło.

Cóż jest to bardzo trudne bo jako dzieciak mieszkałam w Polsce .W Krakowie. Bardzo lubiłam chodzić na grzyby . Chodzenie na grzyby to w Polsce ,,sport,, narodowy :-) Owszem miałam nie raz kleszcza. Ale wtedy to ja nic o Boreliozie nie wiedziałam.

Potem gdzieś coś tam słyszałam ale myślałam ze jest to choroba podobna do grypy a raczej do kataru. Ot parę dni i mija .O naiwności. Teraz staram się wszystkich informować o tej chorobie bo to nie katar, nie grypa, nawet nie gruźlica tylko koszmarna, ciężka i przewlekła choroba, która da się zaleczyć. Czy wyleczyć ? Hm .. żaden lekarz ILADS nie mówi o wyleczeniu.
Mówi się zaleczyć , mina objawy i potem ... potem prowadzić zdrowy tryb życia, zażywać zioła na podniesienie odporności. A jeśli dojdzie jakiś objaw trzeba wrócić do antybiotyków lub przynajmniej stosować zioła ale cale protokoły ziołowe. Np. dr.Buhnera lub dr.Cowdena.

Ale .. wracam do wspomnień.

Ugryzienia kleszczy pamiętam. Od  ,,zawsze,, a ostatnie w 2007 roku.
Rumienia nie pamiętam. Czyli mogłam mieć i nie zwrócić uwagi lub tak jak 50% ludzi chorych na Boreliozę - mogłam nie mieć . Chociaż jak byłam w 2011 roku na Mazurach cos mnie ugryzło. Miałam spuchnięta i czerwona rękę. Cos w rodzaju rumienia. Byłam na pogotowiu w Węgorzewie. Lekarz powiedział ze może dać antybiotyk. Zapytałam  czy faktycznie powinnam zażywać antybiotyk. Lekarz odparł ze nie muszę  bo wystarczy maść do smarowania. Zdecydowałam ze jak nie muszę to nie będę antybiotyku zażywać .

Pamiętam zaczęły mnie pobolewać plecy w odcinku lędźwiowo- krzyżowym. Bardzo ! . Byłam nawet u lekarza domowego. Pomyślał i powiedział : Paracetamol i fizjoterapia.
Odkładałam te masaże, odkładałam aż po 3 miesiącach łykania Paracetamol i Tramadol umówiłam się na wizytę. 20 masaży. Musze powiedzieć ze chyba trochę pomogło bo już nie 24 godziny bolały mnie krzyże ale tak parę razy w ciągu dnia. Potem albo bóle się zmniejszyły albo ja się przyzwyczaiłam.
Następnie zaczął szczypać i piec mnie język i górne dziąsła . Ot niby nic a jakie irytujące. Potrawy inaczej smakowały a raczej nie smakowały. Byłam u lekarza a jakże. Diagnoza -Zdarza się .
Może po lekach ? a może taki pani ,,urok,,? Hm .. szkoda słów. Zaczęłam myśleć ze jakiś dziwny pech mnie zaczął prześladować. Potem za parę miesięcy ból łokcia i nadgarstków tak na zmianę z bólami krzyża .Znowu wizyta u lekarza domowego. Diagnoza mam tak zwany łokieć tenisisty. A nadgarstki ..zrobimy test na reumatyzm,, powiedział Pan doktor.

Za parę dni zadzwonił i stwierdził ze reumatyzmu nie mam czyli Paracetamol. Uf .. tyle to sama wiedziałam. Tz .ze paracetamol jest jedynym i ,,złotym,, środkiem na wszystko w Holandii. Za parę miesięcy doszły bóle śródręcza.
Tak bolało jakby ktoś mi .. gwoździe w dłonie wbijał ,, . Nawet przyszło mi do głowy czy czasem nie zacznę mieć stygmatów. Żartuję oczywiście :-)
Żarty, żartami ale bóle okropne . Za następne parę miesięcy bóle jajników. No tak. Znowu do lekarza. Tym razem dostałam skierowanie do ginekologa.
Pani doktor zrobiła USG i stwierdziła ze mam guza lub cystę na jajniku. Operacja na ,,wczoraj,,. Rany trochę się przestraszyłam.
Oczywiście w domu przeczytałam o guzach na jajnikach i nie było to pozytywne. Rak jajnika to rak złośliwy. Nie ma innych. Zamiast umówić się na operacje postanowiłam ze wybierzemy się na wakacje do Polski. To już był rok 2011.
Ciężko mi było o tym guzie na jajniku zapomnieć ale starałam się. Po przyjeździe zgłosiłam się jednak na operacje. W trakcie okazało się ze trzeba było jajnik usunąć bo guz bardzo duży 4 cm. Za 2 tygodnie miała być odpowiedz od histopatologa jakiego rodzaju ten guz/cysta. Okazało się ze wszystko w porządku. Nie było komórek rakowych .

Następne lata to wszystkie te dolegliwości na zmianę .Doszło jednak znowu coś - mianowicie wypadanie włosów.
Mam długie gęste włosy to nie było widać ale na szczotce, która włosy czesałam zawsze zostawało bardzo dużo włosów .Znowu wybrałam się do lekarza domowego .Usłyszałam ze każdemu dziennie wypada około 100 włosów także nie ma czym się martwić. W 2013 doszedł ból  pięt. Tak koszmarny ze rano nie mogłam chodzić. Dodatkowo uczucie wielkiego osłabienia i często zawroty głowy. Potem w ciągu dnia było lepiej .Tak to trwało około trzy miesiące .Byłam w Polsce .Specjalnie pojechałam do ortopedy .Podejrzewał ostrogi .Pamiętam jak usłyszałam ta nazwę choroby to w pierwszej chwili pomyślałam ze lekarz żartuje. Dopiero jak zaczął mi tłumaczyć co to te ostrogi to zrozumiałam ze mam problem .Powiedział ze muszę zrobić USG piet. Zrobiłam.
Diagnoza ze ostróg nie ma. Czyli co wobec tego miałam ? Po paru miesiącach te bóle stop się zmniejszyły .Doszło uczucie wielkiego osłabienia i często zawroty głowy oraz oblewanie się potem. Lekarz diagnozował menopauzę po usunięciu jajnika.

Pomyślałam ze może trzeba zacząć bardziej dbać o zdrowie.
Wprowadziłam w domu tz. zdrowy sposób życia i odżywiania. Czyli żywność ekologiczna ,ziołowe herbaty ,witaminy itd. W maju 2014 kupiłam rożne oleje do smarowania skory po kąpieli. Wyrzucam wszystkie balsamy i kremy które w składzie miały parafinę i inne sztuczne i chemiczne substancje. Zaczęłam pić zioła zamiast herbaty np. Bluszczyk kurdybanek , kwiat Bzu czarnego itd..
Najpierw dostałam polpasca.Ale wcale się nie zmartwiłam.Potem się zaczelo.
 
Przyszedł pamiętny dzień 30.06.2014. Posmarowałam się po kąpieli olejem kokosowym .Pachniał fantastycznie. Na drugi dzień dostałam wysypkę. Okropnie swędzącą. Nawet nie pisze co wtedy pod nosem mówiłam. Cóż delikatnie mówiąc stwierdziłam ze jestem idiotka bo pewnie uczulona jestem na olej kokosowy. Po paru dniach wysypka zamiast znikać to zaczęła zajmować coraz większe obszary skory.
 
Pamiętam jak dostałam tego koszmarnego uczulenia. Najpierw uda, brzuch. Oczywiście natychmiast omówiłam się na wizytę u lekarza domowego. Popatrzył i mówi. To grzybica. Rany ale się zdenerwowałam.
Skąd mam grzybice ? słyszałam ,czytałam ze istnieje coś takiego jak grzybica stop. Można zarazić się nią na basenie. Ale na basen nie chodziłam a stopy wyglądały normalnie. Kupiłam w aptece przepisane maści. Smarowałam się ,,namiętnie,, przez 4 dni. ,,Grzybica ,, zamiast znikać to zajmowała coraz nowe obszary ciała.
Cóż powiem tak: tylko twarz i plecy wyglądały normalnie .Reszta rożnego rodzaju wypryski .Pojedyncze, skupiska, pokrzywko podobne, bąble, czerwone ,,placki,, . Straszne.
Dodatkowo swędziało to niemiłosiernie. Oczywiście znowu ,,poleciałam,, do lekarza. Pan doktor obejrzał mnie dokładnie. Pomyślał i wydal ,,wyrok,, -ALERGIA. Fajnie ze nie grzybica ale nie zmieniło to absolutnie mojego położenia. Bolało, piekło, swędziało .Znowu dostałam różne maści. Po tygodniu smarowania - bez zmian.
Doszedł stan podgorączkowy i bóle głowy. Tak potworne ze myślałam iż głowa mi eksploduje. Myślałam ze zwariuje .Następna wizyta u lekarza domowego .Wkurzona byłam okropnie. Dostałam skierowanie do specjalisty - dermatolog .Lekarz domowy osobiście zadzwonił do szpitala, powiedział ze sprawa pilna i na drugi dzień już miałam wizytę u dermatologa.
W Holandii specjaliści przyjmują w szpitalach. Także do Bredy. Wizyta. Pani doktor obejrzała mnie na wszystkie strony .Zawołała nawet stażystów .Dostałam Prednisolon. I dodatkowo inne maści do smarowania. Cóż chyba nie muszę pisać ze nic nie pomogło.
Głowa dodatkowo bolała mnie coraz bardziej. Doszedł tez objaw: dziwny ucisk, ścisk na prawej stronie szyi .Zaczęłam mieć uczucie ze mięśnie, ścięgna z prawej strony szyi się kurczą.
Pamiętam jak szukałam w necie co to może być. Niestety nie znajdywałam żadnej choroby, która mogłaby mieć tak dziwne objawy. Oczywiście po 2 tygodniach bez zmian hm.. a raczej ze zmiana na gorsze bo ból głowy już był okropny. Znowu parę razy lekarz domowy, znowu skierowanie do dermatologa tym razem do szpitala w Tilburgu.
Następne sterydy na zatrzymanie alergii. Do połykania ,do smarowania. Efekt ? żaden. Dalej pogorszenie.
W takiej sytuacji dostałam skierowanie do szpitala akademickiego w Utrecht. Dermatolog stwierdził ze tam pracują naprawdę specjaliści. Pamiętam jak potwornie bolała mnie głowa. Wierzyłam ze wreszcie ktoś znajdzie przyczynę tej alergii oraz bólu głowy .Pan doktor dermatolog wypytywał mnie co mnie boli itd .Powiedziałam dokładnie.
Mówiąc miałam wrażenie ze ... lekarz zaczyna uważać mnie za hipochondryczkę !!! Zaczął zadawać mi pytania na temat stresów,zaburzeń psychicznych . Jak to usłyszałam to aż ja zaniemówiłam. Właściwie to miałam ochotę go zamordować. Powiedział ze on nie widzi powodów do leczenia ,bo wszystko się goi.(Chyba miał na myśli odczyn alergiczny) i odsyła mnie do lekarza domowego . Mam jeszcze pójść na pobranie krwi bo chciałby coś sprawdzić. Do dzisiaj nie wiem do jakiego badania pobrali mi wtedy krew bo nawet zapomniałam zapytać. Byłam znowu w punkcie wyjścia. Po chyba 100 wizytach u lekarza domowego i różnych specjalistach.
Wtedy zaczęłam się zastanawiać czy ja czasem sama nie wymyślam tych bólów głowy i ucisku na szyi z prawej strony .Doszło jeszcze ściskanie w śliniankach .Byłam bliska załamania.
Pamiętam usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. Potem nalałam sobie dużą szklankę whisky. Potem druga i trzecia. Pomyślałam ze .. gorzej to już być nie może.
Mąż patrzył przerażony co ja wyprawiam. Nie muszę mówić jak czułam się na następny dzień. Ciągle szukałam odpowiedzi co to za piekielna choroba. Wiecie jak to jest kiedy szuka się w Internecie. Objawy pasują pod nieograniczone ilości chorób. Zastanawiałam się nad rakiem ślinianek, gardła, guzem w głowie.
Ale moje objawy nie do końca pasowały.
Dzień za dniem coraz gorzej, bez diagnozy i już nawet nie dzwoniłam do lekarza domowego bo patrzyć nie mogłam jak rozkłada ręce i zaleca paracetamol i Tramadol. Dostałam tez Oksazepam.
Powiedział żebym zażywała 3 x  1/2 tabletki bo szybko można się uzależnić .W domu przeczytałam ulotkę : lek uspakajający . No tak pomyślałam : lekarz uważa ze wymyślam sobie chorobę. Totalny klops.
Zaczął się październik. Postanowiłam zmienić lekarza domowego .Przecież wszyscy nie mogą nie wiedzieć co właściwie mi dolega .Załatwiłam formalności. Wkurzona jeszcze stwierdziłam ze jak wyzdrowieje to złożę sprawę do sadu.

Takie zmiany skórne miałam



 
Tak .Zmieniłam lekarza domowego.
Poszłam do Pani doktor. Powiedziałam jakie mam objawy, a już wtedy było ich naprawdę dużo.

Mrowienie twarzy, ściski na głowie, ściski twarzy, nosa, dziąseł, ślinianek, przeczulica skóry, uczucie przeskakiwania prądu na potylicy. Bóle zębów zwłaszcza górnych, ból kości, mięśni ,ciągle uczucie słabości i zawroty w głowie oraz chwilowe utraty świadomości. Momenty jakby odrealnienia. Dziwne paraliże - szczególnie z prawej strony, nocne poty, zamazane widzenie, trudność z koncentracja, trudność ..myślenia. Brak czucia narządów wewnętrznych, uczucie zimna w środku ciała. Różne chwilowe klucia. Nerwobóle.

Pani doktor dala mi skierowanie do internisty.
Szpital w Tilburgu . Internista zdecydował ze kardiolog musi mnie zobaczyć . Dostałam holter. Wyniki dobre .Uf ... byłam tak koszmarnie chora i zmęczona. Już nie miałam siły umawiać się do lekarzy.
Głowa coraz bardziej mnie bolała. Wydawało mi się ze mam duże ciśnienie w głowie. Uszy ,,zatkane,, oczy piekące .Zaczęłam szukać gdzie można prywatnie zrobić MRI głowy i szyi .Znalazłam najbliżej w Niemczech .W Holandii nie ma lekarzy prywatnych .Badan tez nie .Umówiłam się w Niemczech w klinice ze zrobią mi prywatnie MRI razem z kontrastem. Drogo ale można zrobić prywatnie.
Pamiętam ze bardzo źle się czułam jak jechaliśmy do Niemiec .Jak zobaczyłam ta tubę to już całkiem byłam przerażona. No ale jakoś wytrzymałam. Czekałam z niecierpliwością na wynik. Byłam przekonana ze wreszcie odkryje przyczynę moich dolegliwości.
Po godzinie wynik .Okazuje się ze wszystko OK .Jedynie jest woda w zatokach. Znowu poszłam z mężem  do lekarza domowego .Dostałam Doxycykline na 7 dni.
Mam diagnozę - zapalenie zatok. Cóż po 7 dniach żadnej poprawy. Doszły kłucie na całym ciele .Ot tak jakby ktoś od czasu do czasu ukuł mnie igła. Znowu wizyta u lekarza domowego .Dal mi skierowanie tym razem do neurologa.
Szlam na ta wizytę myśląc ze to nie możliwe iż jestem tak koszmarnie chora a NIKT nie wie co mi jest . Żyjemy przecież w XXI wieku.
Neurolog pooglądał mnie, popytał i dal skierowanie na test : wirusy i Borelioza .Oczywiście zaraz poszłam oddać krew. Na drugi dzień zaczęłam tracić czucie w prawej części ciała. Dodatkowo doszło dziwne uczucie ,,umierania,,. Trudno opisać to uczucie. Byłam przerażona .Mąż zadzwonił na numer alarmowy. 112. Przyjechało pogotowie.
Moje parametry życiowe wariowały. Raz wysokie ciśnienie a za chwile bardzo niskie.
W szpitalu po paru godzinach zapadła decyzja ze mam zostać w szpitalu. Najpierw badanie poziom kortyzolu i USG tarczycy. Okazało się ze poziom podwyższony a na tarczycy jest guzek.
Czyli trzeba punkcje zrobić. Po 5 dniach zostałam wypisana ze szpitala z diagnoza : ,,raczej ,, zdrowa. A objawy jak były tak były. Doszły poty. Takie dziwne .Paręnaście razy dziennie tak bardzo się pociłam ze kropelki potu ze mnie spływały na całym ciele .Cóż musiałam zrobić punkcje tarczycy bo lekarz powiedział ze mogę mieć guza i on może powodować te dolegliwości.
Jak dla mnie to punkcja tarczycy była okropnym przeżyciem . Za pierwszym razem była za mała dawka pobrana i histopatolog nie mógł wykonać badania .Trzeba było powtórzyć. Za drugim razem zemdlałam.
Za parę dni zadzwonili ze szpitala .Jest wynik krwi. Mam Boreliozę ale trzeba badanie zrobić jeszcze raz .W międzyczasie lekarz domowy wysłał mnie do laryngologa .Doszedł nowy objaw .Uczucie ze nie mogę przełykać .A jak oglądałam gardło do lusterka to drożne.
Laryngolog NIC nie znalazł.
Odpowiedz ze szpitala. Guz na tarczycy NIE złośliwy.
Znowu telefon od neurologa .Wyszła po raz drugi Borrelia w krwi .Test Elisa i Wb.
Pytam co dalej, czy mogę dostać antybiotyk . Cóż jak widać to nie takie proste.
Najpierw PUNKCJA.
Pomyślałam ze to niemożliwe .... Mam boreliozę powinnam dostać antybiotyk. Nie było już takiego objawu ,którego bym nie miała .Chociaż jeszcze nie miałam paraliżu Bella a tak to wszystkie z listy objawów dr.Horowitza.
Pamiętam była sobota wieczór .To był koszmar. Zadzwoniłam do dyżurnego lekarza domowego. Zgodził się na wizytę .Jakoś udało mi się z pomocą męża dotrzeć do lekarza .Mowie ze mam Boreliozę ze proszę, błagam o antybiotyk bo ja umieram .Dobrze ze wynik badania był już wpisany do mojej ,,kartoteki,, w komputerze . Dostałam Doxycykline 2x100.
Ale byłam szczęśliwa .Wreszcie diagnoza oraz antybiotyk .Jeszcze nie mogłam uwierzyć ze te wszystkie ,koszmarne objawy to od Boreliozy od takiego zwykłego ugryzienia małego kleszcza. A odkąd pamiętam zawsze wyciągałam kleszcza po spacerze w lesie .Wyciągałam i wyrzucałam . Owszem słyszałam o Boreliozie ale myślałam ze to takie coś jak angina lub grypa.
Po 14 dniach antybiotyk się skończył i ... wizyta u neurologa .Konieczna punkcja. A jeśli się nie zgodzę to NIE dostane antybiotyku . Myślałam ze śnie ... No ale skoro lekarz specjalista mówi ze punkcja jest konieczna to jak nie wierzyć ?
Wynik punkcji ujemny .Czyli nie ma neuroboreliozy i neurolog odesłała mnie znowu do lekarza domowego. Lekarz domowy dal mi antybiotyk Doxycyklina na następne 10 dni oraz do Pani internisty w Tilburgu ,która specjalizuje się w leczeniu Boreliozy . Myślałam ze już będzie tylko dobrze . Ale... wcale tak nie było niestety.
To był już 14.12.2014. Dalej te same objawy . Żadnej poprawy. Na dodatek problem z zapominaniem . Miałam kłopot z wysławianiem się .Ja zapominałam słowa.!
Zaczęłam szukać informacji o Boreliozie w Internecie. Pisze Doxycyklina 2 x 200. No tak a ja zażywam 2 x 100 - może dlatego nie pomaga ?
Znalazłam aptekę internetowa . Można kupić antybiotyk na internetowa receptę. Tz. zapłacić dodatkowo 15 euro. Napisać objawy. wysłać. Na drugi dzień dostałam potwierdzenie . Czyli internetowa receptę. Już mogłam zamówić Doxycykline . Ale byłam szczęśliwa.
Miałam opory aby sama zwiększyć dawkę Doxycykliny ale tak źle się czułam ze .. zaczęłam 2 x 200 mg zażywać . Już mi było wszystko obojetne. Byleby coś pomogło pozbyć się objawów. Oczekiwałam cudu ,który nie następował . Znowu wizyta u internisty - tego ,,specjalisty,, od leczenia Boreliozy . Powiedziałam ze zażywam zwiększona dawkę antybiotyku i ze nie ma poprawy. Pani doktor nic nie powiedziała oprócz tego ze następna wizyta za 30 dni .Teoretycznie przez ten czas powinnam zażywać 2 x 100 mg Doxycyklina. Czyli tak jak mi wcześniej przepisała.
Pod koniec stycznia poprawa. Już lepiej się czułam. Mięśnie, ścięgna mniej bolały ale objawy dotyczące głowy i szyi dalej takie same. Trafiłam na stronę ILADS.org. Szukałam co pisze dr.Horowitz. Co piszą inni lekarze Ilads. Zaczęłam czytać i czytać.
Kupiłam na 4 miesiące zioła z protokołu dr.Cowdena firmy NutraMedix. Zażywałam doxycykline i zioła.
Wreszcie zaczęło się trochę ..poprawiać,, .Minęły trochę problemy z pamięcią, minęły trochę bóle stawów . Głowa zaczęła mniej bolec.
Znalazłam lekarzy Ilads w .. Polsce. Umówiłam się w Gorzowie z dr.Kwiatkowskim . Przeczytałam : lekarz specjalista chorób zakaźnych i lekarz ILADS. Pomyślałam ze to dobry wybór bo Borelioza to bakterie i ... choroba zakaźna.
14.02.2015 pierwsza wizyta w Polsce .I wreszcie lekarz mnie rozumie. Pyta czy mam kłopoty ze skora, czy bolą mnie stopy itd. ..nie mogłam uwierzyć .Lekarz wierzy ze jestem chora.
Dostałam 3 antybiotyki razem na dwa miesiące. Następna wizyta za 2 miesiące. Musze tylko robić morfologie i AST i ALT oraz kreatyninę raz w miesiącu.
Wróciłam do domu do Holandii. Miałam wizytę u internisty od Boreliozy .Powiedziałam ze leczę się w Polsce. Dałam kartkę z nazwami antybiotyków oraz schematem zażywania.
Pani doktor popatrzyła. Zapisała i dala mi skierowanie na następny miesiąc na morfologie itd.
Pełnia szczęścia. To teraz już powinnam zdrowieć.
Oczywiście codziennie czytałam wszystko o Boreliozie. Zaczęłam odkrywać jak dziwna, niewytłumaczalna i podstępna jest ta choroba .Im więcej wiedziałam tym bardziej nie mogłam uwierzyć. Jak to możliwe ze jest choroba ,która IDSA czyli oficjalna medycyna leczy krótko i ... ma się być zdrowym a ILADS leczy długo ,bardzo długo...
Potem było coraz lepiej. Po 8 miesiącach leczenia pomyślałam ze skoro objawy dotyczące głowy nie mijają to może trzeba poszukać konfekcji .Zrobiłam w Polsce test na Babesia. Wyszła Babesia divergens - dodatnia.
Zadzwoniłam do mojego lekarza w Polsce. Zapytałam co dalej.? Powiedział ze trzeba zmienić schemat leczenia Ze za trzy dni mam zadzwonić. Zaczęłam szukać w Holandii kto ,jak i gdzie leczy Babesia. Znalazłam. Szpital uniwersytecki w Amsterdamie .Zadzwoniłam do lekarza domowego .Po ,,perypetiach,, dostałam jednak skierowanie. Nawet lekarz napisał PILNE. Wysłałam to skierowanie faxem. Dostałam odpowiedz -na drugi dzień mam wizytę.
Ogromny szpital. Dobrze ze czułam się lepiej bo wszędzie trzeba było daleko chodzić. Centrum chorób tropikalnych.
Mila pani doktor. Zobaczyła wynik testu z laboratorium w Berlinie na Babesja .Powiedziała ze te testy i wyniki nie są wiarygodne. Musze zrobić test u nich .Spojrzała na listę antybiotyków, które zażywam .Złapała się za głowę i mówi:
Proszę natychmiast odstawić te antybiotyki .To skandal żeby lekarze takie ilości antybiotyków przepisywali. Już dawno NIE ma Pani Boreliozy .Zresztą zrobimy badania to za dwa tygodnie będzie wynik i mam przyjechać ponownie.
 
wyniki test Babesja w Synevo:
 
*********************************************************************
 Minęły 2 tygodnie .Antybiotyków przepisanych przez lekarza ILADS nie odstawiłam. Objawy okropne .Poty i uczucie gorąca paręnaście razy w ciągu dnia. Skrzypienie w szyi. Przeskakiwanie ,,prądu,, na potylicy, mrowienie twarzy. Ściski na twarzy, głowie .Zmieniające cyklicznie położenie .Od tylu głowy na twarz i z powrotem. Uczucie ze zaraz zemdleje.
Wizyta w Amsterdamie ( 15.10.2015- centrum chorób tropikalnych. Pani doktor mówi . Zbadaliśmy Babesja i Borrelia. Jest pani ZDROWA. Zapytałam czy mam się cieszyć ? bo objawy mam okropne. No i co dalej ?
Pani doktor odparła ze dalej ..organizm sam ma się zregenerować,, i NIE wymagam dalszego leczenia.
Była tak przekonywująca ze pomimo iż czytałam wszystko co Ilads publikuje to zaczęłam się zastanawiać czy i kto ma racje ? Antybiotyki faktycznie niszczą organizm.
Znalazłam w internecie stowarzyszenie Boreliozy w Holandii. 0900-2100022. Zadzwoniłam. Mowie o mojej sytuacji i o tym co w Amsterdamie w centrum chorób tropikalnych mi powiedziano. Pytam co o tym sadza. 

Usłyszałam ze : bardzo dużo chorych na Boreliozę ,którzy byli w tym centrum zostało uleczonych na ,,papierze,, bo testy ,które tam robią są ..złe ,, . Ze powinnam dalej leczyć się Ilads bo dopóki są objawy to jest choroba.
Uf .. Znowu zetknęłam się z rożnym podejściem do tego samego tematu.
Zbliżał się termin wyjazdu do Polski do dr.Kwiatkowskiego. Zadzwoniłam żeby się umówić a tutaj niespodzianka. Dr.Kwiatkowski będzie na szkoleniu w Antwerpii i mogę tam do niego przyjechać. Oczywiście się ucieszyłam bo do Antwerpii mam około 90 km a do Polski 900km.
Dostałam recepty. Zażywam do dzisiaj antybiotyki + zioła. Raz jest lepiej jak gorzej.
Parę dni temu byłam u lekarza domowego bo muszę mieć kontrole wątroby i morfologie co miesiąc przy zażywaniu antybiotyków .Znowu ,,przeprawa,, z lekarzem domowym. A po co ? a dlaczego? a w Amsterdamie odpisali ze NIE mam Borelii ani Babesji.. Dostałam skierowanie na badanie krwi ale ..musiałam się ,,naprosić,, ...
Następna wizyta w Polsce w połowie stycznia 2016. Mam jeszcze skierowanie - dostałam 4 miesiące temu do Nijmegen. Ponoć wg holenderskiego stowarzyszenia chorych na Boreliozę tam bardziej rozumiał co to za choroba .Trzeba było 4 miesiące na wizytę czekać. 22.12.2015 mam wizytę. Wypełniłam formularz.
Zobaczymy.
Tyle zażywam suplementów i ziol dodatkowo do antybiotyków.

 
*************************************************************************
  Wreszcie przyszedł styczeń i wizyta w UMC Nijmegen - szpital .Dr. Hofstede.
Mam dwie wizyty. Pierwsza 22.12 .2015 a druga 11.01.2016.
Pojechaliśmy do Nijmegen. Miałam mieszane odczucia. Przyzwyczajona ze w Holandii nie wierzy się w przewlekłą Boreliozę zastanawiałam się jak ta wizyta będzie wyglądać. Szpital ogromny, akademicki.
Do gabinetu zaprosiła mnie młoda pani doktor. Powiedziała ze na pierwszej wizycie jest tylko wywiad i ona robi go dla Pani doktor Hofstede. Pytała o prace, wykształcenie, objawy itd. Przyniosłam bardzo gruba teczkę swoich badan. Poprosiłam lekarza domowego o wydanie.
A właśnie lekarz domowy .Otóż pani z recepcji na moja prośbę o przygotowanie dokumentów stwierdziła ze ... zapyta lekarza czy może wydać mi dokumentacje. Kurczę jak ja lubię takie sytuacje zwłaszcza kiedy mam ciągle objawy dotyczące głowy. Raz silniejsze, raz słabsze ale ciągle są.
Stwierdziłam ze mam konstytucyjne prawo do moich własnych badan .Ze sama opłacam ubezpieczenie a moje ubezpieczenie opłaca moje badania i konsultacje. W związku z czym proszę przygotować mi moje badania od 30.06.2014 do dzisiaj w ciągu tygodnia .Zadzwonię za tydzień i przyjdę odebrać. Nie dałam szansy na odpowiedz.
Odłożyłam słuchawkę. Nie chciałam bardziej się denerwować niż to było konieczne. Za tydzień zadzwoniłam i moje wyniki badan były przygotowane do odbioru.
Dałam wyniki Pani doktor. Byłam zdziwiona ze Pani doktor normalnie przyjmowała moja opowieść dotyczącą objawów. Opowieść bo objawów od początku miałam mnóstwo i bardzo ... dziwne.
Następnie miałam mieć pobrana krew i następna wizyta 10.01.2016.
10.01.2016 spotkałam pierwszy raz dr. Hofstede. Młoda mila lekarz. Zapytała jeszcze raz o objawy. Powiedziała ze przejrzała dokumentacje. Żadnych dodatkowych badan nie musi mi robić
Naprawdę byłam zaskoczona. Czyli jednak istnieje chroniczna Borelioza. Holandia jest krajem w którym lekiem na wszystko jest Paracetamol. Antybiotyk dostaje się od lekarza tylko wtedy kiedy ma się na 100% chorobę bakteryjna i na dodatek w stadium silnego zaawansowania Pamiętam jak córka miała parę lat. Miała zapalenie ucha , bardzo płakała a lekarz domowy nie dal antybiotyku .Dopiero po 4 dniach, kiedy gorączka ciągle utrzymywała się wysoka a dziecko czuło się okropnie .Dostała mała syrop z antybiotykiem. Ale wracając do tematu -
Bardzo się zdziwiłam ze lekarz holenderski z normalnej służby zdrowia przepisuje mi Azytromycynę na okres 4 miesięcy !!! Następna wizytę mam 04.04.2016.
Zadzwoniłam do dr.Kwiatkowskiego .Powiedziałam jakie mam leczenie i umówiłam się ze odłożę przyjazd do Polski .
15.02.2016 bardzo mi się pogorszyło. Zadzwoniłam do dr. Hofstede. Trochę się zdenerwowałam bo doszły objawy: uczucie prądu na ustach i szczęce. Natomiast uczucie prądu i ściski na potylicy bardzo, bardzo się nasiliły. Pani z rejestracji powiedziała ze przekaże Pani doktor .I ta oddzwoni. Rzeczywiście oddzwoniła. Powiedziała ze dużo pacjentów ma takie wielkie pogorszenie po Plaquenil. Ze muszę wytrwać bo po 14 dniach powinno być trochę lepiej.
Dr.Kwiatkowski powiedział mi przed zażywaniem Plaquenil ze może być duże pogorszenie .No i jest.
Od 27.02 objawy z potylicy przeniosły się na twarz .Czuje mrowienie, uczucie zimna na zmianę z uczuciem gorąca na twarzy .Tysiące igiełek. Twarz i szyja z przodu.
Zdobyłam wreszcie Glutathion.A raczej zlokalizowałam. Wielkie dzięki dla naszej a raczej męża koleżanki Lucynki. Właśnie dostałam kopie potwierdzenia wysłania paczki z Glutathion. We włoskich aptekach można kupić .Trzeba wcześniej zamówić.
To teraz czekam na przesyłkę jak na zbawienie. Tyle przeczytałam pozytywnych opinii o tym produkcie .Ale trzeba podawać dożylnie - przez 15 minut. Dr.Horowitz twierdzi ze po podaniu Glutathionu pacjentom poprawa jaka następuje jest nawet do 70%. Bo objawy dają żyjące bakterie ale tez jak bakterie umierają wydzielają ogromne ilości toksyn .Właśnie te toksyny TEZ dają ogromna ilość objawów .I logicznie. Im więcej miało się bakterii - tym więcej ma się toksyn i tym więcej jest objawów.
Dzwoniłam do dr.Kwiatkowskiego .Powiedziałam o Glutathionie .Mam przyjąć go w Polsce. Czyli mam plan .
 
---------------------------------------------------------------------------------------------
schemat mojego leczenia od 14-12-2014


14.12-01..01.2015
Doxycykline 2x100mg
01.01.2015-15.02.2015
Doxycykline 2x200mg
----------------------------------------------------------

Dr.Kwiatkowski - ILADS - Polska- Gorzów wielkopolski.
15.02-15.03 - 2015
Metronidazol 2x250 mg
Roxithromycin 2x 150mg
Amoxiciline 2x1000 mg
Fluconazole 1x100mg

15.03-15.04- 2015
Claritromycine (Klabax) 2x 500mg van
Tinidazole 2x500mg - 14 dni.
Keimax - CEFTIBUTEN 1x400mg pierwsze 3 dni w tygodniu
Fluconazole 1x100mg

15.04-15.05 - 2015
Tinidazole 2 x 500 mg van 15.03 – 30.03.2015
Keimax CEFTIBUTEN - . 1x 400 mg pierwsze 3 dni w tygodniu
LEVOFLOXACINUM 1x 500 mg
SULFAMETHOXAZOLUM ,TRIMETHOPRIMUM 960mg 2x1 tab
Fluconazole 100 mg x1 tab.

15.05-15.06 - 2015
KEIMAX - CEFTIBUTEN 400mg 1x pierwsze 3 dni w tygodniu
Metronidazolum 250mg -14 dni 2x2 tab
Norfloxacinum 400mg – 2x1tab
Fluconazole 100 mg x1 tab w tygodniu

15.06-15.07 - 2015
Moxifloxacinum 1x1
Rifampicinum- 2x1 – 300mg - 150 mg
Tinidazol 2x1 (14 dni))
Fluconazole 100 mg x1 tab na tydzień.

15.07-15.08 - 2015
Rifampicinum- 2x1 – 300mg - 150 mg
Roxithromycinum - 2x1
Metronidazol 2x1 (14 dni)
Fluconazole 100 mg x1 tab w tygodniu

15.08.2015-15.09.2015 - 2015
AMOXICILLINUM 2x 1g
OFLOXACINUM 2x200mg
TINIDAZOLE 2x 1 (14 dni)

BABESJA – test - dodatnia

doxycykline 2x200 mg
AZITHROMYCINUM 500mg 1x 3 dni i 4 dni przerwa

01.01 - 2016
UMC Nijmegen - Holandia
Plaquenil 2x100
Azytromycyna 1x500
Fluconidazol 1x w tygodniu.
1
7.03- 2016
Amotax - Amoxicillinum 2x1
Rulid -Roxithromycinum 2x1
Metronidazol 2x2 (14 dni)
Plaquenil 2x100
Fluconazole 100 mg x1 tab w tygodniu

17.04 - 2016
Keimax 1 x400 pierwsze trzy dni w tygodniu
Moloxin 1 x
Biseptol 2x1 tab - 14 dni 2i3 tydzień

17.05 - 2016
Keimax 1 x400 pierwsze trzy dni w tygodniu
Tinidazol 2x1 przez 14 dni
Tarivid 2x1

 
---------------------------------------------------------------------------------
Lepiej się czuję. To dobrze bo droga do Polski jest długa. Jak zwykle na autostradzie przez Niemcy widzieliśmy wypadek .Za każdym razem jak jedziemy są jakieś postoje bo ciągle są wypadki. Nie działa to dobrze na psychikę .Ile ludzi ginie. Okropność. Pogoda fajna. Zbliża się wiosna .Po przyjeździe zadzwoniłam do dr.Kwiatkowskiego ze już jesteśmy. Przywiozłam Glutathion także kiedy mogę go przyjąć ?
Dr.Kwiatkowski ma dyżur w szpitalu w Skwierzynie. Powiedział żeby przyjechać .Już ciemno trudno znalejść ten szpital :-)
Dr.Kwiatkowski zdecydował podać mi Glutathione domięśniowo. Uprzedził ze będzie bolało. Powiedział ze po podaniu mamy pójść do niego bo trzeba aby obserwował czy nie wystąpi jakaś reakcja niepożądana.
Pielęgniarka zrobiła mi zastrzyk. Nie aż tak bolało jak ,,ludzie piszą ,, na forach.
Jako ze dr. miał trochę czasu to porozmawiałam z nim na temat leczenia. Na temat bakterii. Dr.Kwiatkowski jest z wykształcenia lekarzem chorób zakaźnych i pediatra oraz lekarzem Ilads to z bakteriami jest ,,za pan brat,, :-)
Zdecydował ze mam zrobić test LUAT w ambulatorium u dr.Wielkoszynskiego. Przepisał mi antybiotyki. Bo przed pobraniem moczu trzeba antybiotyki zażywać.
Czyli dostałam :

Amotax - Amoxicillinum 2x1
Rulid -Roxithromycinum 2x1
Metronidazol 2x2 (14 dni)

Mam zamówić pojemniki z laboratorium. Następnie 1 dzień rano oddać mocz do pojemnika. Włożyć pojemnik do zamrażarki. Następnie w 3 i 5 dzień. Wszystkie pojemniki trzymać w zamrażarce. Potem zadzwonić do firmy NTN - medyczny transport. Przyjadą odebrać i zawiozą do laboratorium. Tak tez zrobiłam.
Wyników na razie jeszcze nie mam ale dr .powiedział ze ten test tak jak wszystkie inne nie jest w 100% wiarygodny ale zobaczymy czy są pozostałości po martwych bakteriach.
Zrobiłam test AST,ALT,kreatyninę. Wyniki bardzo dobre. Wszystkie w normie. Czyli nie ma przeciwwskazania do dalszego zażywania antybiotyków. Grzybicy nie mam. To dobrze.

Potem mam dodatkowo zażywać
Plaquenil 2x100
Fluconazole 100 mg x1 tab w tygodniu

Dr. stwierdził ze jeśli zażywam Plaquenil i dobrze go toleruje to trzeba dalej leczyć Babesia. Wcześniej zażywałam Malarone ale po miesiącu musiałam odstawić bo miałam bardzo duże skoki ciśnienia. Raz niskie a za parę minut bardzo wysokie. Uczucie okropne. Musiałam odstawić Malarone.

Zrobiłam test CD 57.Byłam zdziwiona bo wynik:
 % CD3+ ( limfocytyT)- 86,3- a norma to 59,7- 82,0
CD57 + CD3 - 21 - norma 60-360 no i zmalało ( parę miesięcy temu 47) a powinno rosnąć

Czyli jeśli zmniejszają mi się objawy to chyba tylko antybiotyk utrzymuje bakterie w ,,ryzach,, bo mój układ odpornościowy pada :-(
Trochę się zmartwiłam ale nie aż tak bardzo bo najważniejsze żeby objawy mijały.
Tym razem postanowiliśmy zostać w Polsce dłużej bo co drugi dzień zastrzyk lub wlew z Glutathionu.
Na początku po przyjęciu pierwszych trzech dawek to około 2 godziny po występowało uczucie zimna, drżenia i czułam się okropnie. Miałam takie uczucie ,,umierania,,. Dziwne jest to uczucie bo pamiętam jak umarłam naprawdę - tz . byłam w śmierci klinicznej to nic takiego nie czułam. Ot zaczęło zmniejszać mi się pole widzenia aż ... nie czułam nic. A raczej czułam się spokojna. Byłam takim pyłkiem w kosmosie bez żadnych kłopotów. Kiedyś może o tym napisze. Przeżycie wyjątkowe.
Potem już przy następnych dawkach glutathionu to uczucie zimna i.t.d miało coraz mniejsze nasilenie i coraz krócej trwało.
Oprócz zmęczenia to objawy tez osłabły .Bardzo mnie to cieszyło :-)
Utrzymywał się ten stan jakieś 2 tygodnie. Potem hm.. znowu pogorszenie. :-(

Przestałam brać Glutathione, wróciłam do domu do Holandii no i znowu nasilenie objawów.
Test LUAT wynik ujemny. Czyżby objawy były od Babesii a może od Bartonelli ?
------------------------------------------------------------------

Objawy,ktore mam : skala nasilenia od 1-10

Zapisuje codziennie ( prawie codziennie) objawy.
01.03.2016 - ściski na twarzy bardzo nasilone 7
                 - bardzo zimny nos, lodowaty aż boli 7
                 - uczucie skorupy zimnej na twarzy   9
                 - łuszczy się dolna warga
                 - uczucie zimna i pieczenia w ustach i gardle 8

02.03.2016 - twarz mniej piecze 3
                 - przeskakiwanie prądu na potylicy3

---------------------------------------------------------------
08.05.2016 - częste poty 5 
                  - trzeszczenie potylica, szyja, 3
                  - jestem bardzo słaba 9
09.05          - to co wczoraj i dodatkowo przeczulica skory - uda 9

10.05      - to co wczoraj dodatkowo mrowienie, prąd -wewnątrz w całym ciele9

11.05      - zmęczenie 7
              - strzelanie, skrzypienie na potylicy 5
              - pieczenie ust i języka 9
              - ucisk prawa strona szyi 4
              - czuje się w miarę dobrze.
12.05      - to samo co wczoraj.
13.05      - dobrze.
14.05       -strzelanie na potylicy 3
              - ściskanie nosa i górnej wargi 4
              - zmęczenie, ciężkie ciało,9
              - sucho w ustach.8
              - bol w prawym boku 3
15.05      - w nocy trzęsienie wewnętrzne, strach, uczucie ,,umierania,, 9
              - prąd na dolnej szczęce i dolna warga
              - bol w boku - prawa strona 3
-----------------------------------------
20.05.2016 -  dobrze
                   - klucie w boku 4
-----------------------------------------
23.05      - ściskanie na całej twarzy, i głowie aż boli 9
              - poty 9
              - zawroty głowy 5
              - uczucie ,,słabości,, zmęczenie 8
              - w boku z prawej strony boli ,lekko kluje 4
              - skrzypienie tył głowy i szyja 9
24.05      - okropna noc
              - trzaski w głowie i szyi 9
                   - uczucie umierania, zapadania się -9
              - problem z zaśnięciem
              - drgania, mrowienia wewnętrzne od stóp do głowy 8
              - rano lepiej.
25.05      - to samo co wczoraj. W dzień i w nocy
26.05      - to samo co wczoraj +
                    - pieczenie twarzy - przeczulica 8
              - nudności.5
              - zawroty głowy 9
              - rozwolnienie 5
              - bol brzucha 8
27.05      - trzeszczenie na potylicy 4
              - raczej dobre samopoczucie
28.05      - lekkie mdłości 3
              - trzaski na potylicy 4
              - pieczenie skory na całej głowie 5
              - przeczulica uda 8
              - uczucie prądu ,mrowienie- usta ,dolna szczeka 5
              - lekkie mdłości 4
29.05      - mdłości 5
              - pieczenie skory głowy całej 6
                    - zmęczenie 7
              - pieczenie języka, dziąseł -góra 7
              - mrowienie skory twarzy 6
              - nie mogę spać w nocy
              - bol brzucha 5
30.05      - skrzypienie na potylicy 7
              - zatkane uszy 4
              - pieczenie i mrowienie skory na całej głowie i udach 6
              - lekkie mdłości 5
              - lekki bol brzucha 4
30.05      - to samo co wczoraj ale dużo większe nasilenie 8
              - uczucie jakby na klatce piersiowej leżał duży ciężar.Trudniej
                oddychać.
              - osłabienie 7
------------------------------
02.06     - to samo natężenie 9
             - dodatkowo suchość w ustach
03.06     - to samo co wczoraj.
             - wizyta u lekarza - AST i ALT bardzo dobry. Dalej boli w prawym boku i bol brzucha na dole ale po naciśnięciu  - dostałam OMEOPRAZOL

  04.06    - te same objawy co wczoraj. Nasilenie 10
              - nudności 10
              - poty 6
05.06      - to samo. Nasilenie 10
06.06      - uczucie ze cos ciężkiego leży na klatce piersiowej 8
              - lekkie pieczenie przy oddychaniu.
               - zawroty głowy przez moment potem przechodzi na parę minut i       
                 znowu 7
              - telefon do lekarza domowego.

Wizyta. Lekarz zdecydował się zadzwonić po pogotowie.Szpital.Badanie serca, podanie  nitrogliceryny pod język. Lepiej.
zdjęcie serca ,badanie krwi. Wszystko w porządku. Podanie leku rozkurczowego ( nie wiem jakiego) w kroplówce. Dużo lepiej.Prosiłam o wypisanie do domu.
------------------------------------------------------------------------
07.06  - spanie - 7
          -  ścisk prawa strona szyi ,ślinianki 7
           - słabość  7
           - lekkie drgania wewnętrzne 4
           - prawa strona twarzy brak czucia
-------------------------------------------------------------------------
09.06-2016

Znowu wróciły ,,jazdy,, nocne. Długo nie mogłam zasnąć. Czułam dziwne pulsowanie i mrowienie wewnątrz ciała. Trwa to chwile.Potem pulsowanie mija ale mrowienie taki prąd zostaje.

Koszmarnie nieprzyjemne uczucie. Zauważyłam tez wczoraj ze zrobiła mi się taka sina otoczka na ustach. Miałam ostatnio ,,przegląd,, serca to raczej nie od tego. Nie wiem. Nawet nie mam pomysłu od czego i dlaczego tak się zrobiło.

Borelioza jest naprawdę dziwna choroba. Nic nie można zaplanować. Człowiek kładzie się wieczorem do lóżka w miarę bez objawów a za chwile się zaczynają. Lub rano dzień się zaczyna ok a za chwile objawy się nasilają i wszystkie plany są zburzone. Ciągle tylko żałuje ze jak zaczęła się lawina objawów to nie zażyłam antybiotyku. Bo antybiotyk zatrzymał by te objawy neurologiczne, które ciągle są i nie chcą odejść :-(

Przypomniałam sobie jak byłam w śmierci klinicznej. Faktycznie to było dziwne przeżycie. Miałam 17 lat czyli dosyć dawno. Był stan wojenny a ja jeszcze nie byłam w domu. Zatrzymałam prywatna taxi. Wtedy taxi było mało dlatego prywatni kierowcy jeździli i zatrzymywali się koło postojów taxi. Godzina 22.30.Na ulicy 29-listopada w Krakowie. Styczeń  1981 rok

Wcześniej dwa auta najechały na siebie. Jeszcze nic nie było zabezpieczone .Kierowca z którym jechałam najechał na te dwa auta z taka prędkością że je odrzuciło około 15 metrów. Pamiętam ze ktoś pomagał otwierać auto, ze jakoś mnie wyciągali. Ktoś prosił żebym się położyła na jakimś kocu na ziemi ale zobaczyłam ze jest mnóstwo ,,gapiów,, także oparłam się o drzewo.Nie widziałam na lewe oko. Ręce czerwone z krwi. Byłam przerażona.

Zaczęłam się bać ze straciłam oko, że rodzice dostana ,,zawału,, itd. Potem pole widzenia zaczęło mi się zawężać.

Az ciemność. Poczułam blogi spokój. Byłam pyłkiem, który ma świadomość i ,,pływa,, w przestworzach kosmosu. Wszystkie problemy zniknęły. Wspaniale uczucie. Potem nagle zobaczyłam siebie jak leże na ziemi. Przyglądałam się swojej twarzy. Widziałam krew. Czułam ze okropnie kreci mi się w głowie. Zastanawiałam się co takiego się stało.

Tej ,,drugiej,, mnie nic nie było i nic nie bolało. I potem nagle poczułam bol i zobaczyłam nad sobą światła i twarze. Usłyszałam ,,.wróciła pani wreszcie do żywych.,,

Byłam w karetce - erka. Zaczęłam mieć okropne drgawki. Wszystko mnie bolało .Potem zostałam po 3 tygodniach wypisana ze szpitala. Miałam pocięta szkłem lewa stronę twarzy oraz wyjęte szkło z lewego oka zostałam wezwana na policje.

Musiałam złożyć zeznanie co pamiętam z wypadku. Widziałam zdjęcia. Miałam szczęście bo auto było zmiażdżoną kula. Spotkałam innego człowieka, który na mój widok krzyknął : to pani żyje ?

Okazalo się ze był przekonany iż zmarłam. Bo do pierwszego wypadku przyjechał lekarz z kierowca - tak dawniej było .Lekarz zbadał mnie i ..stwierdził zgon. Zabrali tylko kierowców z poprzedniego wypadku i ,,mojego,, kierowcę..

Natomiast ktoś z ,,gapiów,, widząc drugi wypadek zadzwonił po pogotowie i przyjechała erka. Wtedy w Krakowie były takie tylko 2-3 specjalistyczne pogotowia. Lekarze z erki zaczęli moja reanimacje. Ponoć dłużej jak 10 minut byłam ,,martwa,,. Potem w szpitalu przechodziłam różne testy bo  po 6 minutach jak krew nie dociera do mózgu -zaczynają się w mózgu nieodwracalne zmiany.

Mój mózg pracował prawidłowo i jest tak do teraz .Miałam potem 3 operacje plastyczne na lewy policzek. Do dzisiaj mam tylko mała szramę na policzku. A potem ? cóż zaczęłam interesować się wszystkimi religiami, magia, horoskopami. Zresztą z Bogna Wernichowska napisałam tez książeczkę o horoskopach .

Szukałam odpowiedzi co ja właściwie widziałam i przeżyłam. Niestety żadna z religii nie wyjaśniła mi tego konkretnie. Dlatego do dzisiaj staram się żyć w zgodzie z 10 dekanami oraz z własnymi przekonaniami.

-----------------------------------------------------------------------------------------

30 czerwiec.

Staram się robić dobra minę do zlej gry ale zaczynam się poddawać. Od kwietnia duże pogorszenie. Prawie codziennie. Na razie od wczoraj odstawiłam antybiotyki i wszystko co zazywam.Zaplanowalam ze na  dni. Nie mam siły. Dostałam list z Cz ubezpieczyciel zdrowia iż NIE będą zwracać już nic za antybiotyki ani badania. Nawet nie mam siły pomyśleć i odpisać.
Tyle różnych dokumentów się nazbierało. Musze jakoś powoli wszystkie sprawy powoli załatwiać.

Szkoda ze moje dorosłe dzieci uważają ze ... jestem niezniszczalna i sama sobie poradzę.
Powinnam być większą egoistka przy wychowywaniu dzieci ...

Dobrze ze mąż mnie wspiera jak może. Pracuje a ja musze sama sobie radzić. Nigdy, przenigdy nie przypuszczałam ze kiedykolwiek w życiu będę tak bezradna.

Tak bardzo jestem zmęczona ta choroba :-(

-------------------------------------------------------------
04.07.2016

Byłam w UMC Nijmegen. Wizyta. Po zobaczeniu moich objawów bo zapisałam na kartce. Zaczynam zapominać.
Pani doktor stwierdziła ze NIKT nie wie jak przewlekłą Boreliozę leczyć. Niektórym ludziom mijają objawy ale ma tez takich jak ja gdzie objawy NIE mijają. Mam odstawić Plauenil i Azytromycyne. Zacząć Monocykline. Przez tydzień 1 tabletkę a w drugim tygodniu 2x 1 tabletkę. Po 2 tygodniach mam zadzwonić. Zleciła pobranie krwi na konfekcje ale tez powiedziała ze w szpitalu NIE ma dokładnych testów także wyniki również będą ..niemiarodajne.

Myślę ze.. potem rozłoży ręce i powie ze nie może mi pomoc. Co dalej ?

Nie wiem.

Najgorszy jest brak nadziei....

Jak to możliwe ze w XXI wieku można tak cierpieć na chorobę która jest a jej nie ma ?

Ubezpieczenie zdrowotne w Holandii pokrywa koszt leczenia w Holandii a w Holandii leczą tak jak napisałam....

Czyli klops. Totalny klops.!
--------------------------------------
30.08

Dostalam uczulenie na Minocyklina.Wogole już od polowy lipca zaczelam mieć taka wrazliwa skore ale ..pomyslalam ze może mi się tylko tak wydaje.Pod koniec lipca bylam w ogrodzie.Chodzilam w trawie.I dostałam dziwne uczulenie.Bylam u lekarza.Dostalam masc na uczulenie. Potem 20.08 dostałam pokrzywke na całym ciele.Piecze i swędzi :-(
Lekarz domowy dal mi skierowanie do dermatologa.
Bylam wczoraj.Okazalo się ze dobrze mieć zdiagnozowana testami Borelioze bo wpisana mam w kartotekę.Lekarz już wiedział.Powiedzial ze czytal moje akta.Czyli pokrzywka to na pewno od Minocykliny.Dalej mam NIE zazywac.Odstawilam 20.08.Narazie skora wygląda tak samo.Nie ma poprawy.Lekarz powiedział ze to ..trochę potrwa.
Zobaczyl mojego czerniaka.Powiedzial ze nie wolno dluzej czekac i trzeba go usunąć.Potem zrobia badanie histopatologiczne.
Plamy,na dekoldzie,ktore mam  - lekarz pobral biopsje.Mam jeden szew.Wcale nie bolało.Chyba już mam podwyzszona bariere bolowa.
06.09 ma dzwonic dermatolog czy analiza skory - biopsja - jest Borrelia czy inne bakterie .
07.10 mam mieć operacje.Usuniecie czerniaka.

Dzwonilam do dr w UMC Nijmegen.Niestety jest na urlopie.Powiedzialam ze odstawiam Minocykline.
Mam wizyte 26.09

Na razie poprawa.Jak długo ? nie wiem.Boje się zapeszyć.Ostatnio było tak zle ....


------------------------------------------------------------------------------------------------------




 

10 komentarzy:

  1. Dziś nie będę spać pod takim wielkim jestem wrażeniem. Jesteś wielka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Staram się przestrzec innych przed ta choroba.Koszmarna i na dodatek bardzo kontrowersyjna.Ilads i Idsa.Rozne spojrzenie na ta chorobę i rozne leczenie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sprowadź kwercetynę dożylną z Ukrainy pod nazwą Kvercitin koszt niewielki. Wyleczysz się w miesiąc. Sprawdzone na Białorusi i Ukrainie tylko to stosują , warto podać jeszcze wit C dożylnie od 15-50 gram razem. mgr farm. Janusz Nawolski Za 2 tygodnie mam mieć ten preparat jak nie kupisz sama.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziekuje :-) Problem jest taki ze mieszkam w Holandii a tutaj NIKT nie poda mi nic dożylnie bez skierowania - zlecenia od lekarza domowego.A lekarz domowy nie wyda takiego zlecenia.Chyba musze jednak się przeprowadzić do Polski bo tutaj ech..szkoda mowic. :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisane pięknię.
      Jak się pani teraz czuje?

      Usuń
  5. Jestem pod wrażeniem. Świetny artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę świetnie napisane. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję bardzo,zaczynam tą samą drogę... Oby nam się udało

    OdpowiedzUsuń